Pewnego dnia zadzwonił klubowy telefon. Miły głos kobiecy zwrócił się do nas z prośbą o spełnienie ostatnie- go życzenia naszego  kolegi, maryna- rza  i żeglarza Adama Borka.

Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że miałem okazję poznać Go na pokładzie s/y Antica, gdy pomagałem Jurkowi i Andrzejowi przygotować ją do przejścia Atlantyku. Adam zawitał tam, gdy dowiedział się o ich postoju w Liberty Marina. Opowiadał o swojej pasji i latach spędzonych na morzu. Był też  na naszym pożegna- niu, gdy oddawaliśmy cumy.                                             

  Minęło   dziesięć lat i los spłatal mi figla- teraz to ja miałem go żegnać lecz jak inne było to pożegnanie...

"Panie Komandorze,
Jolanta Stefański się kłania, umówilliśmy się na  telefon jutro w sprawie rozsypania prochów Adama Borka (wujka mojego męża), ale korzystam z chwili wolneg czasu w pracy, żeby przypomnieć Panu o naszej sprawie. 

Adam Borek ukochał morze ponad wszystko, jak mówią o nim jego żona, siostry, rodzina i wszyscy, którzy go znali.  Dlatego też zwracamy się do Pana i waszego klubu o pomoc w spełnieniu jego ostaniej woli, tzn. rozsypania jego prochów na Atlantyku. 

Adam przemierzyl Atalntyk wiele razy w swojej karierze jako marynarz amerykanskiej floty handlowej, oraz jako pierwszy oficer na jachce "Tato" .  Osobiście nie miałam okazji poznać go (wyjechał do Polski, kiedy przeszedł na emeryturę, gdzie dokonał swego żywota), ale chciałabym za Waszym pośrednictwem pomóc jego rodzinie w spełnieniu jego woli.  Jego rodzina dysponuje fotografiami z jego żeglarskich lat, i jeżeli chcielibyście je wykorzystać w jakikolwiek sposób, to na pewno nie będzie problemu. 

Bardzo jesteśmy zobowiązani za Pana podejscie do naszej prośby,  jeżeli potrzebne będą dodatkowe informacje,  proszę o kontakt.

Z poważaniem. J. Stefański"

Ostatnia wola Adama Borka została spełniona.......

"Panie Komandorze,
Jeszcze raz zwracamy się z podziękowaniami dla Pana Janusza oraz Pana kolegów z klubu za wyświadczenie orgomnej przysługi jaką było spełnienie ostatniej woli Adama Borka, którego, jak się okazalo, Pan kiedyś poznał.  Moja rodzina, a szczególnie moja teściowa, ze wzruszeniem wspomina pobyt na Pana jachcie i Waszą postawę jako żeglarzy i co najważniejsze Polaków.  W naszym polskim środowisku krążą różne opinie o nas jako rodakach i naszym zachowaniu w stosunku do siebie i nie zawsze są one pozytywne. Postawa taka jak Pana i członków Waszego klubu jest na pewno dowodem tego, że niezupełnie  zagubiliśmy na tej Ziemi to, co jest chyba najważniejsze dla wszystkich ludzi - zwykłą ludzką życzliwość i bezinteresowność.  I za to jesteśmy ogromnie wdzięczni. Dołączam zdjęcia Adama, tak jak Pan prosił w celu wykorzystania ich do reportażu na Waszej stronie internetowej, na który będziemy czekać z niecierpliwością.

Z ukłonami,
Jolanta Stefanski "